Był uważany za najsilniejszego człowieka w Polsce. Podczas II wojny światowej walczył w partyzantce, w oddziałach majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Rajmund „Paprzyca” Niwiński po wojnie zasłynął w kraju jako człowiek o nadludzkiej sile. Dał ponad 1200 pokazów, podczas których m.in. wyginał gwoździe, giął blachę i łamał końskie podkowy. Jednak jeszcze większą siłę miał jego charakter — dzielny i szlachetny.
W przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej Zastępca Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, minister Michał Syska, wziął udział w uroczystościach przy pomniku porucznika Rajmunda „Paprzycy” Niwińskiego w Boguszowie - Gorcach.
W swoim wystąpieniu minister Michał Syska przypomniał, że Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej będzie obchodzony następnego dnia.
– Spotykamy się w przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej. To święto zostało ustanowione rok temu z inicjatywy Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, w porozumieniu ze środowiskami kombatanckimi Armii Krajowej. To ważny dzień, w którym oddajemy hołd tysiącom odważnych mężczyzn i kobiet, którzy w chwili próby stanęli na wysokości zadania i zaangażowali się w opór przeciwko hitlerowskiemu okupantowi.
– Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej to także dobra okazja, aby spojrzeć na historię Armii Krajowej w kontekście lokalnym i przypomnieć, że niemal 200 tysięcy osób zaangażowanych w tę największą podziemną armię miało swoje imiona i nazwiska. Jednym z takich bohaterów był Rajmund „Paprzyca” Niwiński, który resztę swojego powojennego życia spędził w Boguszowie-Gorcach. Porucznik Niwiński w chwili próby stanął na wysokości zadania, wstępując w szeregi Armii Krajowej i walcząc z hitlerowskim okupantem – powiedział minister.
Michał Syska podkreślił, że Rajmund Niwiński był nie tylko żołnierzem, ale również sportowcem.
– To także dobra okazja, by przypomnieć, że był nie tylko żołnierzem, lecz także wybitnym sportowcem. Dla wielu tu obecnych był również ważnym członkiem rodziny – dziadkiem, ojcem i wujem. Warto przypominać te lokalne historie i oddawać hołd osobom takim jak porucznik Rajmund „Paprzyca” Niwiński oraz tysiącom innych żołnierzy i żołnierek Armii Krajowej w całej Polsce. Cześć i chwała bohaterom! – zakończył.
Podczas uroczystości odbyła się również ceremonia wręczenia Medalu „Pro Patria”. Odznaczenie otrzymał Pan Sławomir Juszczak, fundator pomnika porucznika Rajmunda „Paprzycy” Niwińskiego w Boguszowie-Gorcach.
Minister Syska serdecznie podziękował odznaczonemu za pielęgnowanie pamięci o poruczniku Niwińskim oraz podkreślił, jak ważne jest przekazywanie sztafety pamięci, dzięki której pamięć o bohaterach II wojny światowej pozostaje żywa.
--------
Por. Rajmund „Paprzyca” Niwiński urodził się w 1914 roku. Mieszkał w Kielcach i Zawierciu. W związku z trudną sytuacją finansową jego ojciec wyjechał do Kanady, a Rajmund został sam z matką. Był słabym i chorowitym dzieckiem, zagrożonym gruźlicą. Przypadkowo natrafił na książkę o joginach i ich ćwiczeniach polegających na kontroli ciała poprzez silną wolę. Lektura ta miała kluczowy wpływ na jego zainteresowanie sportem oraz pracą nad umysłem. Zaczął intensywnie hartować ciało, a po pewnym czasie dołączył do tego ćwiczenia fizyczne.
Gdy 1 września 1939 roku wybuchła wojna, najpierw walczył w kampanii wrześniowej. Później trafił do niewoli niemieckiej, z której uciekł, a w listopadzie 1939 roku dołączył do oddziału słynnego majora Henryka Dobrzańskiego ps. „Hubal”. Następnie walczył w oddziale dowodzonym przez Kazimierza Aleksandrowicza ps. „Huragan”, operującym w powiecie radomskim. Później służył w oddziale AK „Maryśka” z Pionek, a następnie — do 5 maja 1945 roku — w oddziale AK kapitana Władysława Molendy ps. „Grab”.
Podczas całej służby był dwukrotnie ranny. Za zasługi został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych oraz Srebrnym Krzyżem Zasługi. Wojnę zakończył w stopniu porucznika. Po wojnie nigdy nie przyjął od władz komunistycznych odznaczeń ani awansów. Według relacji miał powiedzieć, że „woli być akowskim porucznikiem niż choćby generałem z czerwonego nadania”.


